Jeśli Waszym oczom ukaże się biała sofa, która wydaje się wspinać na ścianę to nie przecierajcie oczu! To nie jest miraż, czy figiel płatany przez zmęczony wzrok. To efekt całkiem udanego dowcipu, dzięki któremu mebel nie tylko wychodzi poza ramy własnej definicji, ale także pozwala z innej perspektywy spojrzeć na przestrzeń wnętrza. Spójrzcie sami!

Ktoś mógłby zarzucić projektantce Lili Lang, że mebel jest niefunkcjonalny oraz niewygodny. Ktoś inny doda z przekąsem, że ta jednoosobowa sofa mogłaby być fotelem, a górna poręcz jest niebezpieczna, ponieważ nieuważna osoba uderzy się w głowę. Z pewnością to prawda, ale te fakty schodzą na drugi plan w konfrontacji z wrażeniem jakie kanapa wzbudza. To nie tylko dowcip, czy puszczenie oka przez projektantkę do odbiorcy, ale także ciekawa interpretacja formy, którą dziś zwykliśmy uważać niemalże za historyczną. Biel niwelując różnicę pomiędzy drewnem, a wzorem oraz fakturą materiału, pozwala skupić się na przewrotnej formie sofy. Z drugiej strony nie potrafimy sobie odmówić próby wyobrażenia sobie kanapy w „tradycyjnym malowaniu", umieszczonej w saloniku urządzonym w stylu z epoki. To dopiero robiłoby wrażenie, prawda?
foto via freshome.com
tekst: MN





